Książka Elizy Kąckiej „Wczoraj byłaś zła na zielono” zdobyła podwójne wyróżnienie w konkursie NIKE – zarówno nagrodę główną, jak i nagrodę czytelników. To autobiograficzna, głęboko osobista i poetycka opowieść o wielowarstwowej relacji między matką a córką. Autorka opisuje codzienność i wzajemne docieranie się z dzieckiem w spektrum autyzmu, choć samo słowo „autyzm” nie pojawia się w tekście ani raz.
Literacki zapis doświadczeń
Narratorka od pierwszych stron zastrzega, że unikać będzie terminów naukowych, diagnoz i formuł. To opowieść o czymś innym – o próbie zrozumienia świata osoby myślącej inaczej niż większość z nas. Bohaterkami są matka, nazywana Pingwinem, oraz córka zwana Rudą – od koloru włosów, który stał się pierwszą zapowiedzią jej indywidualności.
Ruda zaczyna mówić późno i początkowo czyni to rzadko. Matka z uwagą śledzi rozwój jej języka. Pierwsze słowo, wypowiedziane na balkonie, brzmiało „tam” – nie „to” ani „mama”. Później narratorka odczyta je jako symbol dystansu między swoim światem a światem dziecka.
Momenty porozumienia
Szczególnie wzruszające są chwile, gdy dziewczynka wyraża słowami przywiązanie do bliskich. Podczas nagłej choroby dziadka, gdy matka i babka czekają na wiadomość ze szpitala, kilkuletnia Ruda podnosi słuchawkę telefonu i wypowiada swoje pierwsze zdanie: „Ai, ai, Dadziś, dzida kocha, paci”.
Z czasem pojawiają się okresy większej bliskości i dialogu. Niektóre wyrazy stają się niemal sekretnym kodem matki i córki – takim słowem jest „IS”, czyli lis.
Trudne doświadczenia
Nie brakuje jednak momentów przerastających obie bohaterki. Przemoc ze strony rówieśników prowadzi do izolacji dziewczynki, która milknie na wiele tygodni. W tym czasie oddaje się malowaniu plam barwnych na papierze w pokoju za zasłoniętymi oknami. Leczenie szpitalne nie przynosi poprawy, a specjaliści doradzają rezygnację z prób przełamania bariery komunikacyjnej.
Pewnego dnia dziewczynka znienacka oznajmia, że udaje się do krainy Moroufków, po czym biegnie do pokoju i inscenizuje zagadkowe zabawy. Ten rytuał ciągnie się latami, nikogo nie wtajemnicza.
Listy i postacie drugoplanowe
Jednym z najbardziej poruszających fragmentów są e-maile pisane przez matkę do śpiącej córeczki – wyraz tęsknoty za kontaktem i wdzięczności za to, co dziewczynka wniosła w jej życie. W książce pojawiają się też barwne postacie drugoplanowe: pan Wojtek, kolega dziadka, blisko związany z przyrodą, oraz sąsiadka pani Janina, która zbiera stare butelki i twierdzi, że chwasty „podszczypują” rośliny, by lepiej rosły.
W rozdziale „Rzeczy, które usłyszałam jako matka” wybrzmiewa anonimowy chór głosów ze szkoły integracyjnej: „ale rozumie pani, to nie może być tak, że jesteśmy obarczani problemami innych dzieci”, „ogólnie popieram integrację, ale z ludźmi na tym samym poziomie”.
Uniwersalne przesłanie
Książka ma znaczenie szersze niż tematyka autyzmu – mówi o tęsknocie i dążeniu do kontaktu z drugim człowiekiem. Prawdziwa więź możliwa jest tylko wtedy, gdy uznamy i uszanujemy autonomię drugiej osoby. Matka uczy się „obsługi świata córki”, dostosowuje się do jej sposobu poruszania się po świecie – na przykład skacząc razem po białych polach przejścia dla pieszych.
Nie ma tu cudownego wyleczenia ani finału polegającego na przystosowaniu Rudej do normalności. Sukces polega na tym, że córka zdobywa własną przestrzeń, a matka uczy się jej nie zatrzymywać. Tytuł to zdanie wypowiedziane przez Rudę – dla niej emocja mogła mieć kolor, obraz lub fizyczny kształt.
Proza Kąckiej jest gęsta, pełna metafor i nietypowej składni. Może męczyć, ale jest to literatura głęboka i niezwykła, godna polecenia wrażliwemu odbiorcy.
„Wczoraj byłaś zła na zielono” to nie typowa powieść ani poradnik o autyzmie – to zbiór scen, wspomnień i refleksji układających się w literacki portret matki i córki.
Recenzja autorstwa Marii Majoch, Dyskusyjny Klub Książki. Artykuł pochodzi z serwisu Powiatowej i Miejsko Gminnej Biblioteki Publicznej w Starym Sączu.
Źródło: Biblioteka Stary Sącz

