W Grybowie przy ul. Zielonej miało miejsce wyjątkowe wydarzenie – przeniesiono tam deskal z wizerunkiem artysty Ludwika Lizonia. Jak się okazuje, miejsce to ma głębszy historyczny kontekst, sięgający czasów przedwojennych.
Belweder – willa z historią
Dom, przy którym umieszczono podobiznę Lizonia, był niegdyś własnością aptekarza Józefa Hodboda. Krewni nazywali go „Belwederem” – jak wynika z albumu Ireny Hodbod. Słownik PWN definiuje belweder jako „pawilon ogrodowy, willę lub pałac, usytuowane na wzniesieniu”, co doskonale oddaje charakter tego miejsca.
Pod zdjęciem deskalu pojawił się komentarz pani Małgorzaty Bosak, która wspomina: „W tle widać schody… mój świętej pamięci wujek, bardzo lubił na nich siedzieć. Byłam wtedy mała dziewczynką, ale dobrze pamiętam te czasy. W tym domu powstało wiele rzeźb, do niektórych członkowie mojej rodziny byli dużą inspiracją. Dobre miejsce do upamiętniania artysty, którym niewątpliwie był. Tym bardziej że spędził tu najszczersze lata swojego życia.”
W odpowiedzi opublikowano archiwalne zdjęcia tych samych schodów z Józefem Hodbodem, wykonane przed II wojną światową. Choć aptekarz pozostał kawalerem, otaczał się liczną rodziną i przyjaciółmi – dla dzieci i wnuków swoich bratanków był po prostu „dziadkiem”.
Józef Hodbod – burmistrz i honorowy obywatel
Józef Hodbod, o czeskich korzeniach, odegrał istotną rolę w historii Grybowa. Jak podaje „Farmacja Krakowska” (nr 2/2006) w artykule M. Bilka: „Godny najwyższej uwagi jest udział magistra Hodboda w życiu społecznym Grybowa. Jeszcze przed I wojną światową został w Radzie Miasta asesorem. W listopadzie 1914 roku, po ucieczce dotychczasowych władz przed zbliżającymi się wojskami rosyjskimi, Hodbod został burmistrzem. 20 marca 1915, już po odbiciu Grybowa z rąk rosyjskich, magistra Hodboda mianowano komisarzem rządowym. Wojenne zasługi aptekarza doceniono 16 listopada 1933, kiedy to magistrowi Hodbodowi nadano (jako jednemu z nielicznych) tytuł honorowego obywatela miasta.”
Ze wspomnień pani Barbary Hodbod-Mordarskiej wyłania się postać człowieka otwartego na świat i ludzi, cieszącego się w Grybowie ogromnym autorytetem. W okresie dwudziestolecia międzywojennego był jednym z kilku obywateli, których głos był niemalże głosem wyroczni. Często proszono go o porady lub patronowanie charytatywnym przedsięwzięciom.
Warto przypomnieć, że Józefa Hodboda upamiętniono już w 2021 roku na innym deskalu, również przy ulicy Zielonej – naprzeciwko dawnego domu prof. Mączeńskiego. Obydwaj panowie przyjaźnili się i razem zostali namalowani.
Fotografie z albumu Ireny Hodbod-Wasilewskiej udostępniła wnuczka, pani Marcjanna Reiff.
Źródło: Grybów
Fot. facebook.com

